Blog najlepsze otwieranie

Z dnia ślusarza, krótka historia

Home / Blog / Artykuły / Z dnia ślusarza, krótka historia

22 kwietnia 2019

Ślusarz to zawód, który kojarzy nam się z zadaniami wykonywanymi w zaciszu pracowni. Zazwyczaj polegają one na tworzeniu metalowych konstrukcji, naprawie zamków lub pracy z kluczami. Jednak oprócz zleceń stacjonarnych, ślusarz ma także bardziej mobilną część swoich zadań – a te związane są z dojazdem do klienta i pomocą w często nietypowych sytuacjach. Poniżej te najciekawsze i najzabawniejsze, które przydarzyły się podczas naszej pracy.

Usługa ślusarska zamiast… holowania?

Większość klientów po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła ‘ślusarz Gdynia’ oczekuje naprawy zamka lub klucza do mieszkania w tym mieście. Nieczęsto zdarzają się tacy, którzy dzwonią do nas po to, aby uratować ich przed koniecznością wzywania holownika do samochodu ciężarowego! Tak było w tym przypadku. Po odebraniu telefonu od spanikowanego, zestresowanego kierowcy, byłem ciekawy, co zastanę, gdy dotrę na miejsce zdarzenia. Okazało się, że przez problem z przekręceniem kluczyka w stacyjce wielkiej ciężarówki, mój klient zablokował całą drogę! Po przyjeździe na miejsce zobaczyłem ogromny korek, a w nim niezadowolonych kierowców osobówek, którzy nie mogą jechać dalej. Pewnie nie muszę dodawać, że zdarzenie miało miejsce w przeddzień długiego weekendu, gdy wszyscy spieszyli się rozpocząć majówkowe grillowanie. Na szczęście udało mi się szybko uporać z zamkiem – wystarczyła tylko wymiana niesprawnych elementów – i po kilkudziesięciu minutach kierowca mógł ruszyć z miejsca. Kierowcy samochodów osobowych patrzyli na mnie z niespotykaną wdzięcznością, a ja, choć raz mogłem poczuć się jak super bohater.

Sezamie otwórz się! Najlepiej kluczem…

Zlecenie z pozoru standardowe, okazało się mieć niecodzienne zakończenie. Po otrzymaniu telefonu, że klient nie może otworzyć drzwi, spakowałem narzędzia zazwyczaj niezbędne w takich przypadkach i ruszyłem w trasę. W końcu ślusarz z Gdyni zawsze jest na miejscu wtedy, gdy klient potrzebuje pomocy! Zdziwiłem się, gdy przed drzwiami do zatrzaśniętego biura stał mężczyzna z… pękiem kluczy w ręku. Przez chwilę myślałem, że padłem ofiarą dowcipu i już miałem wracać, gdy Pan zaczął mnie zapewniać, że próbował otworzyć drzwi, ale z zamkiem musi być coś nie tak, bo żaden klucz nie jest go w stanie otworzyć! Zgodnie z oczekiwaniami klienta rozebrałem najpierw jeden, później drugi i trzeci zamek. Drzwi niestety ani drgnęły. Został jeszcze jeden, ostatni do zdemontowania – nie mogłem uwierzyć, że mam aż takiego pecha i ten ostatni okaże się właściwym. Zanim jednak rozpocząłem demontaż czwartego zamka, coś mnie tknęło i zaproponowałem klientowi, że przejrzę pęk kluczy z jego ręki. Mężczyzna zrezygnowany oddał mi klucze zapewniając, że to żaden z nich. Zanim zakończył swoje zapewnienia, usłyszeliśmy charakterystyczny szczęk zamka i drzwi biura otworzyły się… Może każde zlecenie powinniśmy zaczynać od pytania – czy może mi Pan/Pani oddać wszystkie klucze, które ma przy sobie?

Praca ślusarza nie jest nudna, choć tak z pozoru mogłoby się wydawać. Obfituje w ciekawe sytuacje i zabawne wydarzenia, które zazwyczaj kończą się szczękiem zamka oraz ulgą wymalowaną na twarzy klienta.

Z dnia ślusarza, krótka historia
5 (100%) 1 głos[ów]

Otworzymy każdy zamek!

24h / 7dni w tygodniu

Zadzwoń

510 510 118