Blog najlepsze otwieranie

Nie mogę dostać się do mieszkania

Home / Blog / Artykuły / Nie mogę dostać się do mieszkania

1 listopada 2018

Chyba każdemu z nas zdarzyło się zgubić lub zatrzasnąć klucze. Ci, którzy mogą w takiej sytuacji zadzwonić do rodziny, by podrzuciła im swoje i wybawiła ich tym samym z opresji, są prawdziwymi szczęściarzami. Problem pojawia się, gdy mieszkamy sami i nikt nie może nam pomóc. Chociaż nie, zawsze jest ktoś, kto nam pomoże. Przekonałam się o tym całkiem niedawno.

Zagubione klucze do mieszkania?

Kolejny z pracowitych dni za mną. Odbytych kilka spotkań służbowych, szef latał jak oszalały i wszystko potrzebował „na wczoraj”. Dobrze, że choć w przerwie obiadowej udało się na chwilę wyskoczyć na miasto i spotkać z przyjaciółką. Gorący posiłek i pośpieszne plotki pozwoliły na chwilę odsapnąć od całego zgiełku. Zmęczona wracam wieczorem samochodem do domu. Marzę o kąpieli i lampce wytrawnego wina, które ukoją nerwy. Ale los bywa przewrotny.

Pogotowie ślusarskie

Stojąc pod drzwiami szukam w torebce kluczy i … nie ma? To nic, mam tam tyle rzeczy, że z pewnością leżą gdzieś na samym spodzie. Spokojnie szukam dalej, lecz z każdą minutą stres staje się coraz większy. Po sprawdzeniu, czy nie wypadły w samochodzie, decyduję się na ponowne przejrzenie torebki. Wyciągam wszystko, telefon, kosmetyki, portfel, dokumenty, chusteczki i parę innych, raczej mało potrzebnych rzeczy. Stres sięga zenitu, kluczy nie ma. W głowie piętrzą się myśli, czy zostały w biurze, czy też wypadły podczas obiadu? Co zrobić w tej sytuacji? Biorę głęboki wdech i rozwiązanie samo przychodzi do głowy. Wpisuję w telefonie „pogotowie ślusarskie„.

Po chwili wyświetla się parę wyników, dzwonię pod jeden z numerów. W słuchawce miły głos informuje mnie, żeby się nie denerwować, że zaraz ktoś do mnie podjedzie. Po około kwadransie podjeżdża samochód z ślusarzem. Podchodzi do mnie pan z dość pokaźną walizką narzędzi i szybko ocenia sytuację a ja przyglądam mu się z uwagą. Na co dzień nawet nie pamiętam o tak starych i podstawowych zawodach. Jednak dziś cała ta historia z zaginionymi kluczami przypomniała mi, że tacy fachowcy istnieją. Cóż innego zrobiłabym w tej sytuacji, chyba tylko wyważyła drzwi lub wybiła okno. Z rozmyśleń wyrywa mnie głos ślusarza, który informuje, że drzwi zostały otwarte. Ufff, co za ulga.

Dom stoi otworem i mam nadzieję, że to już koniec niespodzianek na ten dzień. Pan przyjął zapłatę i pospiesznie pożegnał się, dostał bowiem kolejne zlecenie. Niewiarygodne, aż uśmiech pojawił się na mojej twarzy na samą myśl, że nie tylko mi przytrafiają się takie rzeczy. Idę wziąć kąpiel i wypić lampkę wina, na które z pewnością dziś zasłużyłam.

Zatrzaśnięte kluczyki w samochodzie

Kolejnego dnia w pracy z ulgą stwierdzam, że klucze zostały w szufladzie w biurku. Opowiadam znajomym niewiarygodną historię, która przydarzyła mi się poprzedniego dnia. Wszyscy się śmieją i zgodnie twierdzą, że wszystko dobre, co się dobrze kończy. Jedna tylko koleżanka, która niedawno zdała egzamin na prawo jazdy, wykazuje większe zrozumienie dla całej tej sytuacji. Okazuje się bowiem, że parę tygodni temu wracając z pracy, zatrzasnęła klucze w samochodzie.

Jej sytuacja była jednak nieco trudniejsza niż moja, w aucie bowiem została torebka a w niej telefon. Biedna próbowała zatrzymać przejeżdżające samochody i prosić o pomoc innych kierowców. Dość szybko zatrzymał się Pan, który użyczył jej swojego telefonu i pozwolił zadzwonić na pogotowie ślusarskie. Wszystko zakończyło się dobrze i niedługo po zatrzaśnięciu kluczyków, koleżanka kontynuowała jazdę samochodem. Obie zgodnie stwierdziłyśmy, jak to dobrze, że są jeszcze osoby uprawiające zawód ślusarza.

Nie mogę dostać się do mieszkania
4.8 (96%) 5 głos[ów]

Otworzymy każdy zamek!

24h / 7dni w tygodniu

Zadzwoń

510 510 118